Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tint. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tint. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 listopada 2013

Lolitint nowość od marki Benefit

Ostatnio marka Benefit co i rusz wprowadza jakieś nowości, czasami trudno nawet za nimi nadążyć, a to nowe zapachy, a to róże do policzków, a to korektory. Tym razem jest to jednak tint, a więc farbka barwiąca, która może być stosowana zarówno na usta jak i na policzki. Produkt ma nazwę Lolitint i na zdjęciach promocyjnych wygląda na dość chłodny, wpadający nieco w filet kolorek. Jeśli o mnie chodzi to jestem fanką Benefitowych tintów, jestem w posiadaniu 2, w tym jednego już na tym blogu recenzowanego (Cha Cha Tint) i myślę, że kolekcja wraz z nadejściem Lolitintu powiększy się do 3 :)

Poniżej wklejam zdjęcia promocyjne Lolitintu ;)


Zdjęcia pochodzą ze strony: benefitcosmetics.com

wtorek, 30 lipca 2013

Używane latem

Jako, że lato w pełni przychodzę po dłuższej przerwie (spowodowanej obroną pracy magisterskiej itp.) z postem o moich ulubionych letnich produktach i tych mniej ulubionych, ale używanych tego lata. Zaczynamy więc:




Jeśli chodzi o podkłady to latem stawiam na kremy BB i tonujące, bardzo lubię pseudo BB krem Maybelline Dream Fresh, mój jest w kolorze Light, a także krem z dodatkiem podkładu Max Factor Olay Complite Touch Of Foundation. Oba bardzo dobrze stapiają się z cerą są lekkie i nie czuć ich na twarzy, wyrównują koloryt cery, przy czym BB Maybelline nieco lepiej kryje. Jeśli mam ochotę, żeby moa cera wyglądała jeszcze lepiej, ale żeby nadal nie była zbyt obciążona używam podkłady Bourjois Healthy Mix Serum, który również jest lekki, ładnie wyrównuje koloryt cery, ma krycie lekkie, w kierunku do średniego, które można stopniować dodając kolejne warstwy, daje ładne satynowe wykończenie, idealne na lato. Używając kremów tonujących na większe niespodzianki posiłkuję się korektorem Loreal True Match, który świetnie kryje i bardzo dobrze się utrzymuje na skórze, pod oczy używam zaś korektora Rimmel Wake Me Up- w zimie denerwowały mnie w nim połyskujące drobinki, mimo tego że są naprawdę minimalne, ale teraz zupełnie mi one nie przeszkadzają, bardzo też podoba mi się w nim krycie, zakrywa moje cienie idealnie a przy tym jest lekki, używam także korektora Mac Pro Longwear Concealer w kolorze NW15, ale raczej tylko po to żeby go zużyć, mieszam z nim mój krem pod oczy bo jest dla mnie zdecydowanie za ciężki i nakładany sam, strasznie się odznacza.




Latem zdecydowanie wolę produkty w kremie od tych pudrowych, dlatego też wybierając bronzer czy róż chętnie sięgam po te kremowe i w postaci tintów. Jako bronzera używam bazy brązującej Chanel Soleil Tan De Chanel, która w lecie spisuje się dużo lepiej niż zimą, na lekko opalonej cerze, nie wybijają z niej już tak pomarańczowe, czy żółte tony i sprawdza się fantastycznie. Do policzków używam głównie produktów Benefitu, a mianowicie różu i rozświetlacza w jednym Fine One One, lub też tintów Cha Cha i Posie Tint oraz rozświetlacza High Beam




Oczu w lecie w zasadzie zupełnie nie maluję, używam jedynie tuszu do rzęs. Przede wszystkim jest to mój ulubiony Benefitowy They're Real, ale w niektórych sytuacjach jestem zmuszona użyć tuszu wodoodpornego (których swoją drogą nie znoszę) i w związku z tym używam wodoodpornego tuszu Maybelline One by One, który oczywiście się sprawdza i nie rozmazuje pod wpływem wody, jednak czasami się osypuje, co jest denerwujące, ale mimo to postaram się go zużyć. Dodatkowo aby otworzyć oczy i sprawić by stały się wypoczęte, a także na łuk brwiowy stosuję zamiennie dwie kredki limitowaną Catrice i Benefitową High Brow. Kredki te mają podobne właściwości i niewiele się różnią, szkoda że Catrice była limitowana, bo byłaby świetnym tańszym odpowiednikiem. Poniżej porównanie kolorów:


Od lewej: Catrice, Benefit




Do ust używam przede wszystkim jedynego balsamu z spf jaki posiadam, a więc wiśniowego Carmexu, który niespecjalnie lubię, ale zużyję. Kiedy chcę koloru używam zaś pomadki Essence w kolorze In The Nude- która zupełnie nie podkreśla suchych skórek i daje delikatny kolor, błyszczyka Benefit w odcieniu Dandelion, który również bardzo lubię oraz ulubionego ostatnio połączenia pomadki Catrice Oh Juicy! i pomadki Kryolanu w kolorze Lc123 z GlossyBoxa. Dla pomadki Kryolanu już od dawna szukałam zastosowania, bo samodzielnie daje efekt 100% barbie, w połączeniu z pomadką Catrice daje bardzo fajny lekko malinowy soczysty odcień.


Dół: Benefit Dandelion, Góra: Essence In The Nude,
Od lewej: Kryolan Lc123, Catrice Oh Juicy! i połączenie obu.




Taka blada twarz jak ja nie może się o tej porze roku obejść bez samoopalaczy. W moim przypadku bowiem opalanie zupełnie nie ma sensu, wygląda to tak: spale się na buraczany kolor, przecierpię tydzień i znowu wracam do bieli (beznadziejny przypadek), na ratunek przychodzą mi tutaj 3 ulubione produkty: Samoopalacz do twarzy Magic Drops (Gocce Magiche) Collistar jest świetny, ale niestety dość drogi, Collistar jest marką na wyłączność perfumerii Douglas, a jak wiadomo tam rzadko zdarzają się promocje, w tym momencie jednak trwa akcja Festiwal Piękna przy czym w Strefie Dobrych Cen znajdują się Magic Drops w cenie 99 zł, a dla posiadaczy karty 89 zł przecenione z 119 zł, kolejnymi samoopalaczami są  Lavera Self Tanning Lotion, którego używam głównie do nóg oraz samoopalacz w sprayu Sun Ozon, który stosuję z kolei do reszty ciała.






No i na koniec perfumy, w lecie lubię pachnieć lekko, świeżo, owocowo, troszeczkę kwiatowo, odpadają zdecydowanie wszelkie piżma itp., w tym momencie używam więc: Marc Jacobs Dot oraz DKNY Golden Delicious.


poniedziałek, 4 marca 2013

MAX FACTOR Lipfinity- długotrwała pomadka do ust


źródło: maxfactor.com


Max Factor Lipfinity to jak twierdzi producent supertrwała pomadka utrzymująca się na ustach nawet 12 godzin. Pomadka, która utrzymuje się na ustach przez cały dzień i ciągle wygląda tak, jakbyś ją przed chwilą nałożyła! Żadna inna pomadka niema tak trwałego koloru jak Lipfinity- dwuskładnikowa pomadka która sprawi, że Twoje usta nawet przez 12 godzin będą błyszczeć równym, pełnym kolorem! Dzięki połączeniu kolorowej pomadki i nabłyszczającego, nawilżającego sztyftu możesz teraz swobodnie jeść i pić bez konieczności ciągłego poprawiania makijażu ust- zapomnij o pomadce na cały dzień!

źródło: maxfactor.com


W Polsce dostępnych jest 11 odcieni na zdjęciu powyżej od lewej: 016 glowing, 020 angelik, 055 sweet, 070 spicy, 120 hot, 140 charming, 15 bare, 160 iced, 180 spiritual, 101 flamboyant, 152 burnished

Lipfinity to zestaw w którym dostajemy pomadkę, która opakowaniem i konsystencją przypomina błyszczyk oraz nawilżający sztyft. Koszt zestawu to 51 zł i za ta kwotę otrzymujemy 2,3 ml pomadki i 1,9 g sztyftu. Produkt jest ważny 36 m-cy od otwarcia.
Sposób stosowania polecany przez producenta:
1 krok: nałóż pomadkę na czyste usta i odczekaj 60 sekund
2 krok: nałóż bezbarwny sztyft nawilżający


Max Factor Lipfinity: 020 angelik oraz 140 charming


Posiadam lipfinity w 2 odcieniach, są nimi: 020 angelic oraz 140 charming. Angelic to chłodny róż natomiast charming to pomidorowa ciepła czerwień z mieniącymi się na złoto drobinkami. Używam tych pomadek już od roku, 020 angelik mam juz 2 opakowanie i zgadzam się w 100% z obietnicami producenta, lipfinity jest supertrwała, trzyma się ust calutki dzień, można jeść, pić, mówić godzinami i nic się z nią nie dzieje. Jedyny jej minus to to, że przy częstym używaniu może przesuszać usta, sztyft nawilżający dołączony do zestawu raczej tylko usta nabłyszcza, nawilżenie jest za słabe. Ja pod pomadkę używam zwykłego balsamu nawilżającego i wtedy problem wysuszenia jest z głowy, jednakże pomadka traci wtedy na trwałości, na większe wyjścia polecam więc stosowanie jej według zaleceń producenta. Można również zamiast dołączonego do zestawu sztyftu w trakcie dnia na pomadkę aplikowac balsam nawilżający.

Tak się pomadki prezentują:


Max Factor Lipfinity lewa: 140 charming, prawa: 020 angelic



Max Factor Lipfinity góra: 140 charming dół 020 angelic


Max Factor Lipfinity lewa: 140 charming, prawa: 020 angelic-
w słońcu


Max Factor Lipfinity lewa: 140 charming prawa: 020 angelic


Max Factor Lipfinity 020 angelic- na ustach


Max Factor Lipfinity 140 charming- na ustach

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Benefit Cha Cha Tint



Dziś przychodzę z kolejnym produktem marki Benefit, jest nim jak widać na załączonym obrazu Cha Cha Tint, a więc produkt 2 w 1 róż do policzków i farbka do ust, choć ja go używam jedynie jako różu. 
Cha Cha Tint w Sephorze kosztuje 149 zł i za tą cenę otrzymujemy 12,5 ml produktu w fikuśnym opakowaniu. Produkt jest ważny 12 m-cy od otwarcia, jest bezzapachowy.
Opakowanie to po protu buteleczka która przypomina lakier do paznokci, a produkt z niej wydobywamy pędzelkiem:


Benefit Cha Cha Tint

W opakowaniu otrzymujemy też obrazkową "instrukcję obsługi" różu;)


Benefit Cha Cha Tint

Mówi ona, iż należy przy użyciu pędzelka delikatnie zrobić na policzku trzy paski, a następnie szybko rozetrzeć je palcem. Dla lepszego efektu czynność powtórzyć. Według mnie metoda ta się nie sprawdza bo nie jesteśmy w stanie nawet odłożyć pędzelka do buteleczki i już jest za późno. 
Ja nakładam Cha Cha Tint na 2 sposoby:
1) nabieram odpowiednią ilość tintu prosto z pędzelka na palec i rozcieram na policzku
2) pędzelkiem nakładam trochę tintu na rękę a następnie z ręki nabieram na pędzel do różu i rozcieram na policzku
Producent zaleca nakładanie tintu również na usta, ja po nałożeniu go na usta czuje duży dyskomfort, ściągnięcie i momentalne wysuszenie, dlatego tego nie robię.

Tak wygląda tył buteleczki:


Benefit Cha Cha Tint

Natomiast tak Cha Cha Tint prezentuje się na skórze:


Benefit Cha Cha Tint

Benefit Cha Cha Tint

Benefit Cha Cha Tint

 Efekt zbyt późnego roztarcia, można naprawdę sobie zrobić krzywdę:


Benefit Cha Cha Tint- po lewej roztarty odpowiednio szybko,
po prawej z opóźnieniem ;)

Według mnie róż pięknie się prezentuje, jest to mój ulubiony tint, kolor bardzo ładnie ożywia buzię. Jest on również bardzo długotrwały. Wystarczy, że opanuje się technikę jego nakładania a naprawdę okazuje się świetnym produktem. Polecam go wszystkim. Jest to mój ulubiony nie pudrowy róż;)

piątek, 4 stycznia 2013

Paletka Benefit Feelin' Dandy- prezentacja

Feelin' Dandy Benefit

 Dziś przychodzę z prezentacją mojej ostatniej zdobyczy, a mianowicie paletki Feelin' Dandy marki Benefit, jest to zestaw do ust i policzków i kosztuje w Sephorze 129 zł.

Paletka zawiera 4 kosmetyki Benefit w miniaturowych wersjach:

1. Róż do policzków Dandelion- 3g
2. Błyszczyk do ust Dandelion- 6,5 ml
3. Produkt 2 w 1 róż do policzków oraz farbka do ust PosieTint- 4 ml
4. Rożświetlacz w płynie High Beam- 4 ml

oraz pędzelek, który sprawdzi się do poprawek w trakcie dnia.


Powyżej możecie zobaczyć jak paletka prezentuje się z przodu, natomiast poniżej jak prezentuje się z tyłu.

Feelin' Dandy Benefit
Feelin' Dandy Benefit
 Gdy wyjmiemy paletkę z tekturowego opakowania i otworzymy, wewnątrz znajdziemy 4 miniaturki kosmetyków przykryte dodatkową folią ochronną, na wieczku paletki zaś znajdziemy tekturową książeczkę Tips and Triks

Feelin' Dandy Benefit

 Po otwarciu książeczki otrzymujemy rady krok po kroku jak stosować poszczególne produkty znajdujące się w paletce, rady te otrzymujemy również na ulotce dołączonej do paletki.

Feelin' Dandy Benefit


 Po odchyleniu zaś obu stron książeczki ukazuje się nam bardzo przydatne lusterko:


Feelin' Dandy Benefit

Feelin' Dandy Benefit

 Tak prezentuje się wnętrze paletki:


Feelin' Dandy Benefit

Feelin' Dandy Benefit

Feelin' Dandy Benefit

 A tutaj porównanie wielkości paletki w stosunku do innych produktów:


Benefit Feelin' Dandy oraz TheBalm Nude'tude 

Benefit Feelin' Dandy oraz Hoola

You may also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...